Kobieta z łysa główką, w delikatnej, jasnej sukience, patrzy w górę z lekkim uśmiechem

Fot. Paweł Igielski

Historia Pauliny

Przed utratą włosów przede wszystkim byłam zaciekawiona, jak będę wyglądać. Całe życie miałam długie włosy do pasa, nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić, jak mogłabym wyglądać bez nich.

Poczułam ulgę, bo przestała mnie boleć/swędzieć skóra głowy. I pobiegłam do lustra… okazało się, że nie jest tak źle. Inaczej niż do tej pory ale całkiem nieźle.
Choroba onkologiczna paradoksalnie dodała mi pewności siebie. O chorobie dowiedziałam się trzy miesiące po rozwodzie. Wcześniej miałam wmawiane przez byłego męża, że jestem starą babą, nic nie potrafię, bez niego sobie nie poradzę… Wyprowadziłam się jeszcze przed rozwodem i zaczęłam powoli odzyskiwać wiarę w siebie. Później wymacałam sobie guzek w piersi… i wtedy stwierdziłam, że się nie poddam, dam radę, będę żyła długo i szczęśliwie i zawsze będę się uśmiechać
Jeszcze rok temu, obserwując zmiany w moim ciele, załamałabym się. Teraz dostałam takiego kopa, że zupełnie się tym nie przejmuję. Wiem, że jest to stan przejściowy: przytyłam — to schudnę, włosy — odrosną, a ja będę dzięki temu jeszcze silniejsza.

Paulina