Fundacja Podaruj Życie - białaczka, przeszczep szpiku - Fundacja dzieciom OPP Urszuli Smok

numer konta

Jestem biorcą szpiku

"Każdy dzień jest jak kwiat, który rozkwita w naszych dłoniach..." 

Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie wiosną 2002 r. od delikatnej wysypki na nogach. Po kontroli lekarskiej zlecono wykonanie podstawowych badań krwi. Morfologia wraz z rozmazem krwi okazała się prawidłowa za wyjątkiem leukocytów, które zdecydowanie były poniżej dolnej granicy normy. To zapoczątkowało skierowanie mnie do hematologa i wykonanie dodatkowych badań w celu wyjaśnienia leukopenii. Diagnoza była przerażająca - ostra białaczka limfoblastyczna!!! To przecież niemożliwe... Lekarze musieli się pomylić... Ja? Taka straszna choroba? Przecież dobrze się czuję... A jednak!!!

Rozpoczęłam chemioterapię w Szpitalu Wojewódzkim im. L. Rydygiera w Krakowie i kontynuowałam to leczenie w Klinice Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. W trakcie leczenia podjęto decyzję o przeszczepieniu szpiku kostnego jako jedynej szansie na dalsze życie, nie wykluczając równocześnie ryzyka śmierci związanego z zabiegiem. Z powodu braku dawcy rodzinnego zakwalifikowano mnie do przeszczepu szpiku kostnego od niespokrewnionego dawcy i po 6 miesiącach oczekiwania znalazł się dawca... Radości, zaniepokojenia i strachu, jakie wtedy odczuwałam nie można opisać. Te sprzeczne uczucia targały moimi myślami jednak wiedziałam, że jest to jedyna szansa dla mnie, że nie mam wyjścia pomimo ryzyka zabiegu decyzja była jednoznaczna...

Przeszczep odbył się 18 marca 2004 r. w Klinice Hematologii i Transplantacji Szpiku Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach i chyba jestem szczęściarą, bo od tego czasu będę obchodziła urodziny 2 razy w roku!!! Można w pewnym sensie uznać, że narodziłam się na nowo. Dostałam szansę na nowe życie, na zdrowe życie...

Całkowita zmiana trybu życia i to, co się przeżywa podczas leczenia wie tylko chory, ból, bezradność, niemoc i niejednokrotnie bezsilność nawet lekarzy sprawia, że jest się samotnym, zdanym na wiarę, wiarę w to, że cierpienie w końcu minie i wszystko będzie dobrze... Ta myśl ciągle mi towarzyszyła, że to minie, że to tylko kolejny etap w moim życiu, przez który musze przejść i dam radę!!!

Jeszcze przede mną wiele dni oczekiwania, niepewności i zagrożeń, ale wierzę tylko w szczęśliwe zakończenie i mój sukces wspierany przez rodzinę, przyjaciół, znajomych i często obcych ludzi. Jest takie słowo - DZIĘKUJĘ - proste jak podanie ręki. Chciałabym wypowiedzieć je najgłośniej, najmocniej i najwyraźniej jak tylko potrafię. W rzeczywistości prawdziwych uczuć, płynących z głębi serca nie da się wykrzyczeć. Dlatego pragnę gorąco podziękować Wszystkim za wrażliwość i okazaną mi pomoc. Za nadzieję, życzliwość i fachową opiekę, którą dał cały personel medyczny z Kliniki Hematologii w Krakowie od pierwszej chwili pobytu na oddziale, za zrozumienie i niezwykłą kompetencję lekarzy, którzy się mną opiekowali na oddziale przeszczepowym w Katowicach. Sprawili, że poczułam, iż jestem w "dobrych rękach" i co do profesjonalizmu opieki medycznej nie mogłam mieć żadnych wątpliwości. Dzięki profesjonalizmowi wszystkich lekarzy nadzieja nie umarła...

Nie mogę pominąć udziału w mojej krótkiej historii Fundacji "Podaruj Życie" Urszuli Smok, dzięki której mogę podzielić się moim doświadczeniem i za pośrednictwem, której zbierałam pieniądze na moje leczenie. Fundacja jest nieocenioną organizacją w sprawach tak istotnych jak choroby nowotworowe krwi, pomaga osobom po przeszczepie szpiku kostnego, prowadzi rejestr dawców szpiku i gromadzi środki na tę działalność, udziela porad i kieruje na konsultacje oraz udostępnia swoje konto na zbiórkę pieniędzy na leczenie - tak jak było w moim przypadku.

To, co mnie spotkało sprawiło, że jestem teraz silniejsza, doceniam rzeczy, które kiedyś wydawały się nieistotne, każda chwila jest ważna, cenna, każdy poranek magiczny...

Marlena